Pech Janowskiego w finale. Sensacyjny zwycięzca Grand Prix w Pradze

28/05/2022

Pech Janowskiego w finale. Sensacyjny zwycięzca Grand Prix w Pradze
Słowak Martin Vaculik wygrał niespodziewanie sobotnie zawody o Grand Prix Czech w Pradze. W sobotę na Stadionie Marketa zazwyczaj wygrywali ci żużlowcy, którzy byli najszybsi na starcie. Na dystansie mijanki zdarzały się zdecydowanie rzadziej niż w poprzednich zawodach cyklu o mistrzostwo świata. O nieszczęściu może mówić Maciej Janowski, który został zdyskwalifikowany w finale za dotknięcie taśmy

Cały sezon Speedway Grand Prix na żywo w Eurosporcie Extra w Playerze Kwalifikacje wygrał po raz trzeci w tym sezonie Bartosz Zmarzlik i jak zwykle wybrał piąty numer startowy. Dla dwukrotnego mistrza świata występ w Pradze był 70-tym startem w Grand Prix w karierze.

Polacy ze zmiennym szczęściem w Pradze

Jako pierwszy wśród Polaków w zawodach zaprezentował się publiczności Paweł Przedpełski. Poszło mu dobrze, bo zajął drugie miejsce za Jasonem Doylem.

W drugim wyścigu zmierzyli się ze sobą Zmarzlik i Janowski. "Magic" wystartował zdecydowanie najlepiej. Od razu wyskoczył przed kolegę z reprezentacji Polski i nie pozwolił już dogonić się na dystansie.

W 4. biegu wystartował Patryk Dudek. W dwóch poprzednich Grand Prix poszło mu słabo i na pewno liczył na poprawę. Zaczął od jednego punktu.

Druga seria zaczęła się niespodziewanie, bo Zmarzlik dojechał na metę na trzecim miejscu. Chwilę wcześniej był nawet ostatni, ale zdołał po wewnętrznej wyprzedzić Maxa Fricke'a.

W kolejnym wyścigu rozczarował Przedpełski, który dojechał na ostatnim miejscu w gronie niezbyt wymagających rywali. Jeszcze przed początkiem rywalizacji zdyskwalifikowany został młody Jan Kvech, który... założył kask w złym kolorze. Niezwykłe gapiostwo Czecha.

W siódmym wyścigu starli się m.in. Janowski i Dudek. Kibice Biało-Czerwonych mogli się cieszyć tylko z postawy tego drugiego. Dudek dobrze wyszedł spod taśmy i wygrał po walce. Z kolei Janowski tym razem przespał start i był ostatni.

Zmarzlik łapie rytm

Trzecią serię kończył Janowski. Ponownie nie mógł być w pełni zadowolony, bo zdobył tylko punkt za trzecie miejsce. Po 12 wyścigach Zmarzlik miał na koncie sześć "oczek", Dudek pięć, Janowski - cztery i Przedpełski dwa.

Janowski po kolejnym starcie dopisał sobie kolejne dwa punkty. Wyścigu nie będzie miło wspominał Daniel Bewley. W trakcie wejścia w łuk Brytyjczykowi... rozleciała się rama w motocyklu i z impetem poleciał na klatkę piersiową. Na szczęście nic groźnego mu się nie stało.

Przedpełski w kolejnym starcie dojechał ostatni i ostatecznie pogrzebał swoje szanse na awans. W 15. biegu było trochę ścigania. Zmarzlik zajął w nim drugą lokatę za Doylem, a minimalnie przed Fredrikiem Lindgrenem. Swoją sytuację skomplikował Dudek, który w kolejnym starcie był trzeci.

Przed ostatnią serią startów Zmarzlik był już pewny awansu do półfinału, szanse na to mieli także Janowski i Dudek. Niestety, "Duzers" na zakończenie rywalizacji przyjechał na trzecim miejscu i mógł zapomnieć o końcowym sukcesie. Na taki wielką chrapkę miał za to trzykrotny mistrz świata Tai Woffinden, który zgromadził 13 "oczek" (najwięcej w stawce).

Janowski wykorzystał szansę

Do półfinału dostał się także Janowski. "Magic" musiał wygrać bieg, sprostał presji i zwyciężył w pięknym stylu. Wkrótce po nim triumfował także Zmarzlik. Obaj Polacy liczyli na wygrane także w półfinałach.

Emocje w półfinałach

Jako pierwsi starli się Janowski, Woffinden, Madsen i Bewley. W bezpośredniej rywalizacji dwóch zawodników Sparty Wrocław lepszy okazał się Polak. Woffinden co prawda wygrał start, ale potem Janowski zdołał go wyprzedzić. Obaj byli poza zasięgiem dla rywali.

W drugim półfinale zobaczyliśmy Zmarzlika, Australijczyka Doyle'a, Słowaka Martina Vaculika i Duńczyka Andersa Thomsena. Polak w ostatnim Grand Prix w Warszawie nie przebrnął tego etapu. Niestety, tym razem stało się tak samo. Zmarzlik nie wjechał do finału, bo po kiepskim starcie przegrał z Vaculikiem i Doylem.

Tak więc w decydującym biegu polscy kibice trzymali kciuki za Janowskim. Swoje ambicje mieli też Woffinden, Vaculik i Doyle. Niestety, ale zawody zakończyły się dla Janowskiego najgorzej jak mogły. Przy starcie "Magic" dotknął taśmy startowej i został zdyskwalifikowany. W powtórce wygrał Vaculik przed Woffindenem i Doylem.

Po trzech rundach indywidualnych mistrzostw świata na żużlu prowadzi Zmarzlik (44 pkt), a drugi jest Janowski (43).