Bartosz Zmarzlik mistrzem świata na żużlu. Uczynił to w wielkim stylu

17/09/2022

Bartosz Zmarzlik mistrzem świata na żużlu. Uczynił to w wielkim stylu
Bartosz Zmarzlik po raz trzeci w historii wywalczył tytuł indywidualnego mistrza świata na żużlu! 27-letni Polak wielki sukces zapewnił sobie w trakcie sobotniego Grand Prix Szwecji w Malilli. Zmarzlik wygrał te zawody, a trzeci był Maciej Janowski.

Przed sobotnim Grand Prix sytuacja była jasna. Zmarzlik wiedział, że jeśli zajmie wyższe miejsce niż drugi w klasyfikacji generalnej Duńczyk Leon Madsen, to już przed ostatnimi zawodami cyklu w Toruniu będzie mistrzem świata. Na dwie rundy przed końcem rywalizacji tych dwóch zawodników dzieliło 20 punktów, a właśnie tyle można maksymalnie uzbierać w jednych zawodach.

Wszystkie oczy na Zmarzlika

Zmarzlik w obecnym sezonie prezentuje wyśmienitą formę. Przed tygodniem w Vojens odniósł drugie w tym roku i 17. w karierze zwycięstwo w turnieju Grand Prix. W tym sezonie zawsze docierał do półfinału cyklu, dwa razy był drugi, a raz trzeci. Jego trzeci tytuł w karierze wydawał się tylko kwestią czasu. Historia dokonała się Malilli.

Podczas sobotnich kwalifikacji 27-latek zajął czwarte miejsce, a najlepsze chciał pokazać w zawodach. Oprócz niego wśród Polaków wystartowali Patryk Dudek, Maciej Janowski i Paweł Przedpełski. Dwaj pierwsi cały czas mogli liczyć na medal mistrzostw świata.

Już w drugim biegu zobaczyliśmy w akcji Zmarzlika, Janowskiego i Dudka. "Magic" zna doskonale tor w Malilli, bo od 2016 roku jest zawodnikiem miejscowej Dackarny. Wykorzystał tę wiedzę, objął prowadzenie już na starcie i dowiózł je do mety. Najbardziej naciskał na niego Zmarzlik, ale musiał zadowolić się drugim miejscem. Dudek był ostatni. W kolejnym wyścigu Przedpełski wywalczył drugą pozycję.

Zmarzlik po pierwszym wyścigu był spokojny i bardzo skoncentrowany na celu. O mistrzostwie świata nie chciał wówczas mówić.

Polacy ze zmiennym szczęściem

Z kolei Janowski liczył na udany start także w swoim drugim występie. Na pierwszym wirażu wydawało się, że nie jest źle, ale po zaciętej walce Polak spadł na ostatnie miejsce. Na dystansie nie udało mu się już nadrobić strat.

W kolejnym biegu rywalizował Dudek, który nie mógł sobie pozwolić na kolejną wpadkę. Tym razem "Duzers" spisał się doskonale. Na pierwszym łuku jak błyskawica minął wszystkich rywali po zewnętrznej i potem nie dał się już dogonić.

W siódmym biegu Przedpełski był ostatni. W kolejnym jechał Zmarzlik. Zawodnik Stali Gorzów zdecydowanie wygrał start. W pewnym momencie minął go Robert Lambert, ale ostatnie słowo należało jednak do Polaka, który skontrował Brytyjczyka i zgarnął trzy punkty.

Trzecią serię startów rozpoczynali Dudek i Przedpełski. Polacy nie sprostali Duńczykom. Wygrał w świetnym stylu Leon Madsen przed Madsem Hansenem. Wicelider cyklu Grand Prix w tym momencie miał na koncie już osiem punktów i był niemal pewny awansu do półfinału.

Wyścig numer 10 był popisem Janowskiego. "Magik" bardzo dobrze rozegrał start, mocno rozpędził motor i rywale mogli tylko oglądać jego plecy. Polak wygrał niezagrożony.

W 11. biegu kibicom zaprezentował się Zmarzlik. Nasz mistrz nie miał najlepszej pozycji po starcie i musiał stoczyć zażartą walkę z Brytyjczykiem Taiem Woffindenem. Po kilku mijankach nasz reprezentant ostatecznie był drugi, a wygrał Słowak Martin Vaculik.

Wypadek na torze

W 14. biegu doszło do groźnie wyglądającego wypadku. Na przodzie stawki był Zmarzlik, a walczący o trzecie miejsce Przedpełski wpadł na jadącego przed nim Maxa Fricke'a. Obaj żużlowcy z impetem runęli na tor, a następnie uderzyli w bandę. Polak po tym upadku trzymał się za bolący łokieć.

Powtórka odbyła się już bez Przedpełskiego. Wygrał ją Zmarzlik, który objechał na dystansie Jacka Holdera i tym samym zapewnił sobie występ w półfinale.

Identycznej sztuki chwilę później dokonał Janowski. Polak na pierwszym wirażu powalczył w kontakcie z rywalami, wspaniale wjechał między nich i objął prowadzenie. Nie oddał go już do końca. Jechał cały czas blisko bandy i wygrał pewnie.

Ze swojego występu mógł być też zadowolony Dudek, który zapisał na swoim koncie dwa punkty. Mając sześć "oczek" na koncie dał sobie szansę na awans do półfinału.

Zmarzlik kontra Madsen

W biegu numer 17 doszło do pojedynku Zmarzlika z Madsenem. Polak przed półfinałami zamierzał pokazać moc Duńczykowi i udało mu się to idealnie. Zmarzlik wygrał w świetnym stylu, pozostawiając wszystkich rywali daleko z tyłu. Madsen na pewno miał o czym myśleć.

Swoją szansę na półfinał wykorzystał Dudek. Polak pojechał niezbyt szybko i zajął trzecie miejsce, ale siedem punktów, które zgromadził, zagwarantowały mu awans.

Zasadniczą część zawodów kończył m.in. Janowski. Spokojnie dowiózł dwa punkty i mógł szykować się do najważniejszych wyścigów wieczoru.

Zmarzlik mistrzem

W pierwszym półfinale zmierzyli się Vaculik, Madsen, Woffinden i Fredrik Lindgren. Wyścig miał nieoczekiwany przebieg. Faworyzowany Duńczyk zaliczył w nim defekt, co spowodowało, że Zmarzlik został mistrzem świata! Jako najmłodszy w historii sięgnął po trzecie złoto. Mistrzem świata był już także w 2019 i 2020 roku.

Radość Polaka w parku maszyn była olbrzymia. Świętowanie odbywało się tuż przed drugim półfinałem, w którym Zmarzlik miał wystąpić. Udzielił wywiadu i mógł wrócić do ścigania.

Drugi półfinał odbył się z udziałem trzech Polaków. Zmarzlik, Janowski i Dudek mieli rywalizować ze sobą, a także z Anglikiem Lambertem. Mistrz świata pokazał klasę, potrafił skupić się na zadaniu i pewnie wygrał półfinał. Za jego plecami doskonale spisał się Janowski, który na dystansie minął Lamberta i też zameldował się w finale.

Walka w finale

W ostatecznej rozgrywce starli się Zmarzlik, Janowski, Woffinden i Lindgren. Mistrz świata ponownie nie dał nikomu szans. Wygrał start i mimo szaleńczych ataków Lindgrena dojechał do mety jako pierwszy. Niebywała historia, wielki sukces Zmarzlika! Trzeci na podium zame